126537.fb2 Si?dma ofiara - читать онлайн бесплатно полную версию книги . Страница 5

Si?dma ofiara - читать онлайн бесплатно полную версию книги . Страница 5

— Kiedy pan wyjeżdża? — spytała.

— Niedługo — powiedział Frelaine. — Konwent kończy się jutro.

Zamilkła na chwilę.

— Szkoda, że już pana nigdy nie zobaczę.

Znów zapanowała cisza. Potem Janet poszła zrobić mu drinka. Frelaine patrzył na jej oddalające się plecy. Teraz. Przysunął rękę bliżej wiadomego guzika.

Odpowiedni moment minął bezpowrotnie. Nie zabije jej. Nie zabija się dziewczyny, którą się kocha. Świadomość, że ją kocha, była wstrząsem. Przecież przyszedł tu, żeby zabić, nie, żeby szukać żony.

Wróciła ze szklanką i usiadła na wprost niego, zapatrzona w przestrzeń.

— Janet — powiedział — kocham panią.

Spojrzała na niego, miała łzy w oczach.

— Nie wolno ci — zaprotestowała. — Jestem ofiarą. Zostało mi zbyt mało życia, żeby…

— Nie zginiesz. To ja jestem twoim myśliwym.

Wpatrywała się w niego przez chwilę, potem roześmiała się bez przekonania.

— Zabijesz mnie? — spytała.

— Nie bądź śmieszna — powiedział. — Chcę się z tobą ożenić.

Nagle znalazła się w jego objęciach.

— O, Boże! — załkała. — To czekanie… Tak się bałam…

— Już po wszystkim — powiedział jej. — Pomyśl, jak będziemy to opowiadać naszym dzieciom. Przyszedłem, żeby cię zabić, a zostaliśmy małżeństwem.

Pocałowała go, usiadła i zapaliła następnego papierosa.

— Zacznij się pakować — powiedział Frelaine. — Chcę, żebyśmy…

— Chwileczkę — przerwała mu Janet. — Nie spytałeś, czy ja cię kocham.

— Co ty mówisz?

Siedziała uśmiechnięta z zapalniczką skierowaną na niego. W spodniej stronie zapalniczki ział czarny otwór. W sam raz, żeby przepuścić pocisk kalibru 0,38.

— Nie żartuj — powiedział wstając powoli.

— To nie żarty, kochanie — odpowiedziała.

Frelaine miał ułamek sekundy, żeby się zastanowić, jak mógł pomyśleć, że ona ma niewiele ponad dwadzieścia lat. I jest taka młoda. Patrząc na mą teraz, patrząc na nią naprawdę, wiedział, że musi mieć około trzydziestki. Każda minuta jej pełnego napięcia życia była czytelna na jej twarzy.

— Ja cię nie kocham. Stanton — powiedziała bardzo cicho z zapalniczką w ręku.

Frelaine nie mógł złapać tchu. Jakaś część jego świadomości obiektywnie oceniała jej znakomite aktorstwo. Chyba wiedziała od początku.

Frelaine nacisnął guzik i pistolet trafił do jego dłoni, z odwiedzionym burkiem, gotów do strzału.

Poczuł uderzenie w pierś, które rzuciło go ponad niskim stolikiem. Pistolet wypadł mu z dłoni. Charcząc, półprzytomny, patrzył, jak Janet wierzy się do kończącego strzału.

— Teraz mogę wstąpić do Klubu Dziesiętników — powiedziała uszczęśliwiona, zanim nacisnęła spust.