172991.fb2 Elita Zab?jc?w - читать онлайн бесплатно полную версию книги . Страница 21

Elita Zab?jc?w - читать онлайн бесплатно полную версию книги . Страница 21

20

Kiedy kelner przyniósł jedzenie, łososia dla Neagley, kurczaka dla Reachera i tuńczyka dla O’Donnella, ten ostatni powiedział:

– Zakładam, że byliście w domu Franza.

– Wczoraj – przytaknęła Neagley. – W Santa Monica.

– Znaleźliście tam coś?

– Wdowę i dziecko pozbawione ojca.

– Coś jeszcze?

– Nic ważnego.

– Powinniśmy zajrzeć do wszystkich domów. Najpierw do domu Swana. Mieszka najbliżej stąd.

– Nie mamy adresu.

– Nie zapytaliście tej kobiety z New Age Defense Systems?

– Po co? I tak by nam nie powiedziała. Zachowywała się bardzo poprawnie.

– Mogłeś złamać jej nogę.

– To były czasy, co?

– Czy Swan był żonaty? – zapytał Reacher.

– Nie sądzę – odpowiedziała Neagley.

– Kiepska sprawa – zauważył O’Donnell.

– Jesteś żonaty? – zaciekawiła się Neagley.

– Nie.

– W takim razie o co ci chodzi?

– Nie jestem żonaty z innego powodu. Skrzywdziłbym zbyt wiele niewinnych osób.

– Możemy ponownie spróbować z UPS – powiedział Reacher. – Swan przypuszczalnie otrzymywał przesyłki na adres domowy. Jeśli nie był żonaty, pewnie umeblował mieszkanie, korzystając z katalogu. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak kupuje w sklepie krzesła i stoły, noże i widelce.

– Okej – zgodziła się Neagley. Zadzwoniła z komórki do Chicago. Swoim wyglądem jak nigdy przypominała dyrektora wytwórni filmowej. O’Donnell pochylił się do przodu i powiedział do Reachera:

– Opowiedz mi wszystko po kolei.

– Ta smoczyca z New Age Defense Systems powiedziała nam, że Swan został zwolniony ponad trzy tygodnie temu. Dwadzieścia cztery lub dwadzieścia pięć dni, licząc od dziś. Dwadzieścia trzy dni temu Franz wyszedł z domu i więcej nie wrócił. Dwa tygodnie później jego żona zadzwoniła do Neagley, aby poinformować ją o śmierci męża.

– Z jakiego powodu to uczyniła?

– Chciała ją powiadomić. Po prostu. Prowadzenie śledztwa powierzono zastępcom szeryfa z rejonu, w którym znaleziono zwłoki.

– Jaka jest?

– Typowy cywil. Babka wygląda jak Michelle Pfeiffer. Ma nam trochę za złe, że byliśmy bliskimi przyjaciółmi jej męża. Ich syn, Charlie, to wykapany Franz.

– Biedny dzieciak.

Neagley przykryła dłonią mikrofon telefonu i oznajmiła:

– Mam numery komórek Sancheza, Orozco i Swana. – Jedną ręką wyciągnęła z torebki kartkę i długopis. Zapisała trzy numery składające się z dziesięciu cyfr.

– Użyj ich do ustalenia adresu – podpowiedział Reacher. Neagley pokręciła głową.

– To na nic. Sanchez i Orozco mają wspólny numer, a numer Swana pochodzi z okresu, gdy pracował dla New Age Defense Systems. Po zakończeniu rozmowy ze swoim człowiekiem w Chicago wystukała po kolei numery zapisane na kartce.

– Od razu przekierowują mnie na pocztę głosową – oznajmiła. – Ich aparaty są wyłączone. Wszystkie.

– To nieuniknione – wyjaśnił Reacher. – Baterie wysiadły trzy tygodnie temu.

– Nie mogę słuchać ich głosu – powiedziała Neagley. – Nagrywasz powitanie dla poczty głosowej, nie mając zielonego pojęcia, co może cię spotkać.

– Potraktuj to jak okruch nieśmiertelności – pocieszył ją O’Donnell.

Kiedy pomocnik kelnera zabrał ich talerze, pojawił się kelner z menu deserów. Reacher rzucił okiem na listę rarytasów, których cena przekraczała koszt noclegu w motelu w większej części Stanów.

– Ja dziękuję – powiedział. Pomyślał, że Neagley będzie nalegać, aby coś zamówił, gdy nagle zadzwonił jej telefon. Odebrała, wysłuchała swojego rozmówcy i zapisała coś na pasku papieru.

– Mam adres Swana – szepnęła. – Mieszka w Santa Ana, niedaleko zoo.

– Pojedźmy tam – zaproponował O’Donnell. Postanowili skorzystać z jego wozu – czterodrzwiowego sedana wypożyczonego u Hertza i wyposażonego w GPS – i niebawem ruszyli wolno na południowy wschód, by dotrzeć do Piątki.

***

Thomas Brant uważnie ich obserwował. Jego crown victoria stała zaparkowana przecznicę dalej. Facet siedział na ławce przy końcu Rodeo Drive, otoczony tłumem turystów. Sięgnął po komórkę i zadzwonił do swojego szefa, Curtisa Mauneya.

– Teraz jest ich troje. To działa niczym zaklęcie, jak zwoływanie członków klanu.

***

Czterdzieści metrów na zachód odjazd tych trojga obserwował mężczyzna w niebieskim garniturze. Siedział pochylony w fotelu swojego ciemnoniebieskiego chryslera zaparkowanego przed salonem fryzjerskim przy Wilshire. Wybrał numer przełożonego i oznajmił:

– Mamy już trójkę, szefie. Nowy to pewnie O’Donnell. Ten o wyglądzie menela to Reacher. Chyba złapali przynętę.

***

Pięć tysięcy kilometrów dalej, w Nowym Jorku, ciemnowłosy czterdziestolatek siedział we wspólnym biurze kilku linii lotniczych nieopodal skrzyżowania Park Avenue i Czterdziestej Drugiej Ulicy. Przed chwilą kupił bilet w obie strony z lotniska La Guardia do Denver w Kolorado. Uregulował należność platynową kartą visa wystawioną na Alana Masona.